W dn. 20.07. 2014 roku w miejscowości Obuchowo k. Morąga odbyły się nietypowe, otwarte zawody strzeleckie. Organizatorami były: Uczniowski Klub Strzelecki i Kolekcjonerski „Obuchowo” oraz Klub Sportowy „Garda” z Ostródy. Na strzelnicy z osiami długości 300 metrów rozegrano dwie konkurencje; jedna zasługuje na szczególną uwagę. Otóż myśliwi i strzelcy sportowi musieli trafić (w ograniczonym czasie) cztery punktowe cele, umieszczone na nieznanych wcześniej odległościach. Premiowane były więc szybka ocena odległości oraz perfekcyjna znajomość trajektorii pocisków. Funkcję celów pełniły zwykłe, kontrastowe rzutki, solidnie zamocowane na drewnianych podstawach. Dopiero po zawodach sędzia podał realne odległości: wynosiły one 75, 125, 200 i 305 metrów. Ponieważ były to pierwsze strzelania tego typu, czas wykonania zadania był dość długi – pełne 10 minut. Liczba nabojów – 8 sztuk; teoretycznie po dwa na każdy cel. Gdy ktoś strącił pierwsze dwa rzutki pojedynczymi strzałami, resztę mógł przeznaczyć na cele bardziej oddalone. Maksymalnie w tej konkurencji można było uzyskać 50 punktów. Dwa bliższe rzutki zostały wycenione na 10 pkt każdy, dwa dalsze dawały po 15 pkt. Dodatkową trudność sprawiała różna wysokość położenia celów, od 0,5 do 2,6 m na ziemią. Generalnie, rzutek po trafieniu pociskiem kulowym powinien się rozpaść, co w założeniu ułatwiało pracę sędziów. Niemniej zdarzyło się kilka sytuacji, gdy rzutek nie reagował. Trafienie w środek bliskich celów (75 i 125 m, zwłaszcza pociskiem FMJ kal. 223 Rem.) dawało czysty przestrzał, bez jego rozerwania. W efekcie każdy rzutek, który nie spadł trzeba było dokładnie obejrzeć. Ograniczenie czasowe preferowało strzelców, którzy prowadzili ogień z wykorzystaniem siatki celownika optycznego. Fory mieli także ci, którzy posługiwali się płaskotorową amunicją, w rodzaju .22 – 250 Rem., .223 Rem. czy .243 Win. Chyba najlepszym wyjściem było przystrzelania broni w wymienionych kalibrach w punkt na 300 metrów. Bardzo duże prędkości wylotowe tych pocisków (niejednokrotnie grubo ponad 1000 m/s; zwłaszcza w .22 – 250 Rem.) gwarantowały stosunkowo niewielkie przewyższenia na pośrednich dystansach.
Gorączka Złota w Mątkach
W dniach 30 – 31.08.2014 roku w miejscowości Mątki pod Olsztynem odbyły się zawody strzeleckie w stylu WAS (Western Action Shooting). Wśród licznie przybyłych kowbojów znalazły się też dwie Panie, co należy odnotować z całą powagą. Jak wiadomo, na Dzikim Zachodzie kobiet zawsze brakowało.
Obowiązywały oczywiście stroje z epoki. Tu nic nie było zbędne. Zawody miały wspaniały, starannie przemyślany scenariusz. Nazwa rywalizacji sporo wyjaśnia. Otóż pierwszego dnia ktoś wygrywa w karty działkę, na której może być złoto. Od tego wszystko się zaczyna.
Karabinek rewolwerowy Ruger
Przedsiębiorstwo Sturm, Ruger & Company Inc. powstało w 1948 roku z inicjatywy Wiliama Battermana Rugera i Alexandra Sturma. Siedzibą firmy była i jest miejscowość Southport w stanie Connecticat. Po śmierci Sturma w katastrofie lotniczej, logo firmy miało przez dłuższy czas czarny kolor. Wspólnik czcił jego pamięć. Bill Ruger miał długie i szczęśliwe życie. Kiedy 8 lipca 2002 roku umierał w Prescott, w Arizonie pozostawiał po sobie prawdziwe imperium. Firma do jego śmierci zdążyła wyprodukować ponad 20 mln karabinów, śrutówek, rewolwerów i pistoletów. Czy jest to duża liczba? Olbrzymia, nawet na amerykańskim rynku.
Pierwszą bronią Rugera był pistolet małokalibrowy (kal. 22 LR) o nazwie Standard. Duży kąt nachylenia chwytu dawał podobieństwo do słynnego „parabellum”. Broń okazała się bardzo wytrzymała i niezawodna Pistolet, we wszystkich wariantach sprzedał się w oszałamiającej liczbie 1,1 mln egzemplarzy, a produkcja jest wciąż kontynuowana. Bill zauważył nostalgię Amerykanów za czasami „Dzikiego Zachodu” i wstrzelił się w dziesiątkę z rewolwerem pojedynczego działania Single Six, także kalibru 22 LR. Był podobny do słynnego Colta Peacemakera. W 1973 roku Ruger wprowadził na rynek jeszcze jeden rewolwer tego kalibru, bardzo lekki model Bearcat (niedźwiadek). W 1955 roku Ruger zaczął produkcję kolejnego rewolweru systemu SA, o nazwie Blackhawk (czarny jastrząb). Bezsprzecznie, jest to jeden z najlepszych w świecie rewolwerów pojedynczego działania, znacznie mocniejszy konstrukcyjnie i bardziej niezawodny od Colta Peacemakera. Początkowo broń była oferowana tylko w mocnym kalibrze 357 Magnum, tuż potem także pod nowy, jeszcze silniejszy kaliber 44 Remington Magnum. Obecnie do tej palety nabojów doszły jeszcze 30 Carbine, 41 Magnum, 45 Colt, nawet 45 ACP. Zmodernizowany wariant, będący bohaterem tego artykułu nosi nazwę New Model Blackhawk.
ELABORACJA … PO ROSYJSKU
W Centralnym Muzeum Rosyjskich Sił Zbrojnych znajduje się niecodzienny przedmiot – prasa do dostosowania nabojów niemieckich kalibru 7,92 x 57 i 9 mm Para … do strzelania z broni rosyjskiej! To nie żart lecz prawda historyczna, a prasa została wielokrotnie sprawdzona w praktycznym użytkowaniu.
Prasa WP – 1 (wintowocznyj pres pierwowo obrazca) została opracowana przez grupę konstruktorów: O. Zabiegina, A. Griszina, S. Potasznika i M. Biezymienskogo. Egzemplarz wystawiony w muzeum miał nr 87 i pochodził z 1943 roku. Prasę wyprodukował zakład produkcji obrabiarek im. Kirkisz.
Czyszczenie i konserwacja broni śrutowej
Troskliwe obchodzenie się z bronią śrutową, regularne czyszczenie i konserwacja zapewniają zachowanie walorów użytkowych strzelby przez bardzo długi okres czasu.
Broń winna być czyszczona nie tylko po strzelaniu ale i po pobycie na deszczu czy śniegu etc. Nawet zwykłe wnoszenie broni z mrozu do ciepłego pomieszczenia skutkuje pokrywaniem się części metalowych nalotem pary, która nie usunięta wywoła rdzewienie. Dlatego strzelbę wniesioną z zimnych warunków do ogrzewanego pokoju trzeba natychmiast okryć (na parę godzin) kocem lub futrem, co zniweluje różnice temperatur.
Śrutówkę zamoczoną na deszczu lub wniesioną z zimnego pomieszczenia (powtarzam – po wyjęciu po dłuższym czasie spod koca) należy częściowo rozłożyć, a następnie dokładnie wytrzeć od zewnątrz, najlepiej irchą. Trzeba usunąć wszelkie ślady wilgoci, także w rowkach wzdłuż szyny, pod kluczem czy w elementach baskili.
Celowniki March
Lunety March są oferowane przez firmę DEON Optical Design Corporation, założoną w październiku 2004 roku.
W 2007 roku debiutowała luneta benchrestowa March o parametrach 40 x 52, natomiast w połowie 2008 roku na rynek trafiły nowe celowniki o parametrach 10 – 60 x 52; 50 x 52 BR i 60 x 52 BR. W 2009 roku pojawiła się wpierw luneta 5 – 32 x 52 BR, a potem bardzo ciekawy model MARCH BR 36 – 55 x 52 EP (tylko dwie przestawne krotności, 55 x przy normalnym ustawieniu okulara, 36 x przy jego wysunięciu w tył).
Ocznik czyli świńskie ucho
Nie tak dawno temu do jednego z olsztyńskich rusznikarzy zawitał klient. Był to ponoć myśliwy doświadczony, z niemałym stażem. Panie szanowny, luneta mi szwankuje – zagaił. Obraz się pogorszył, stwierdź Pan sam – do wyrzucenia będzie czy może coś da się zaradzić. Wyjął z futerału sztucer z niezłą optyką. Popatrz Pan – jak tu trafiać, skoro ledwo widać.
Na okular nasadzona była długa guma – ocznik czy jak kto woli świńskie ucho. Kiedyś ten „patent” był dość powszechnie stosowany, obecnie wierności dochowują mu tylko nieliczni.
Amunicja Remingtona w Polsce
Od połowy 2013 roku w Polsce obecne są praktycznie wszystkie rodzaje amunicji Remingtona. Warto zwrócić szczególną uwagę na tą firmę, bo przecież szczyci się tradycjami, sięgającymi 1816 roku. Tradycje to jednak za mało. Liczy się jakość, a w dobie kryzysu zwłaszcza stosunek jakości do ceny.
Gdyby ktoś zadał mi pytanie – jaki pocisk myśliwski kojarzy się z Remingtonem nie wahałbym się długo z odpowiedzią. Bezsprzecznie Core – Lokt. Tłumacząc tę nazwę wprost z angielskiego uzyskamy sensowne wyjaśnienie – zablokowany rdzeń. Pierwszą odmianę tego pocisku (CL Round Nose) opracowano w latach czterdziestych XX wieku. Oferowany jest aktualnie w kilku wersjach, do każdych zastosowań. Core – Lokt stał się prawdziwą wizytówką firmy. Dlaczego? Bo jest bardzo dobry i co równie ważne stosunkowo tani. Założenie konstruktorów było proste: Core – Lokt miał pokonać wszystkie stare pociski półpłaszczowe i konkurować z modnym Silvertipem. Czas zwykłych półpłaszczy mija bezpowrotnie. Panowały w łowiectwie przez ponad wiek. Dziś już prawie nikt nie chce używać starych Soft Pointów, które zbyt mocno deformują się w tuszy i plują ołowiem na wszystkie strony. Spróbujmy wyjaśnić, jak zbudowany jest Core – Lokt i na czym polega jego uniwersalność. Pocisk dysponuje dwukrotnie przewężonym rdzeniem i płaszczem z pogrubionym dnem. Podstawowe cechy tej konstrukcji to miękki płaszcz z dwiema fałdami (wykonany z tombaku, ze zwiększającą się do tyłu grubością ścianek) oraz cylindryczno – owalny profil, z długim ołowianym wierzchołkiem. Na krawędzi części głowicowej mamy pięć karbów, których zadaniem jest inicjowanie rozdzierania płaszcza. Płynnie pogrubiany płaszcz kontroluje deformację i ogranicza wyrzucanie rdzenia. Pocisk zachowuje w przeszkodzie około 80 % swojej masy początkowej. Zgrzybkowanie z reguły nie przekracza dwóch kalibrów. Core – Lokt Round Nose cechuje się praktycznie natychmiastowym transferem energii w tuszy i znaczną głębokością penetracji. Niszczące działanie pocisku nie jest nadmierne. Środek masy leży tuż za środkiem osi podłużnej, wynika to z dość tępego kształtu głowicy. Wpływa to na ograniczenie wrażliwości pocisku na lekkie przeszkody, w rodzaju traw czy gałązek. Może być więc używany w terenie leśnym. CL/RN jest celny, ale kształt części głowicowej sprzyja raczej strzelaniu z krótkich i średnich dystansów. Remington elaboruje tym pociskiem dziesięć średnich kalibrów. Dla naszych myśliwych istotne jest, że w kalibrze .30 – 06 Core – Lokt Round Nose oferowany jest także w bardzo ciężkiej, 220 granowej elaboracji. Pocisk o masie 14,26 g nadaje się idealnie do polowań na bardzo odpornego zwierza. Jeśli ktoś używa .30 – 06 na zbiorówkach to lepszej kuli chyba nie znajdzie. Polecam także ten pocisk w kalibrze .308 Winchester (masa 180 granów czyli 11,7 g) oraz 8 x 57 JS (11,01 g). Core – Lokt Round Nose szybko został uznany za rewolucyjny, oczywiście jak na tamte czasy. Od kilkunastu lat Core – Lokt Round Nose określany jest jako Core – Lokt Soft Point ( CL/ SP).
Test najtańszych lunet do pędzeń
Jakie wymagania stawiać należy przed typową lunetą, osadzoną na broni do polowań leśnych i pędzonych? Najważniejsze jest duże pole widzenia. Im większy wycinek pola widzenia jesteśmy w stanie wychwycić, tym większe szanse na sukces łowiecki. Przy okazji wzrasta poziom bezpieczeństwa. Minimum to 30 m/100 m. Najlepiej jak przekracza on 35 metrów. Topowe celowniki dysponują polem widzenia większym od 46 metrów (przy krotności 1 x).
Drugi warunek to odporność mechaniczna, zarówno na odrzut broni jak i udary boczne. Sztucery do pędzeń nierzadko generują potężne pchniecie, wszak tutaj mądry łowca wybierze kaliber nie mniejszy od 8 x 57 JS. Wiąże się z tym nominalna odległość od oka. Nie może być zbyt mała, bo możemy uszkodzić sobie łuk brwiowy. Minimum to 80 mm.
Dalmierz z funkcjami balistycznymi ZAP 1600 B
ZAP 1600 B jest zbliżony do dalmierza balistycznego firmy Leica (CRF 1600), ale tańszy. Produkt, przewidziany pierwotnie do wojskowych zastosowań trafia już na rynki cywilne.
Dalmierze laserowe firmy OP Electronics produkowane są w kilku wariantach. Warto podkreślić ich znaczny zasięg, przy bardzo małych gabarytach i niskiej masie. Można mierzyć odległość do punktowych celów nawet do tysiąca metrów, przy celach powierzchniowych dystans pracy wzrasta do 1460 – 1800 metrów. Zasięg dalmierza określany jest cyfrą umieszczoną przy nazwie modelu, np. ZAP 1600 mierzy do 1600 jardów, ZAP 2000 do 2000 jardów (1 jard = 0,92 m). Dodatkowe oznaczenie „B” sygnalizuje wbudowane funkcje balistyczne dalmierza, zaś „W” możliwość bezprzewodowej pracy ze specjalnym modułem snajperskim, umieszczonym na celowniku optycznym.