RSS

Czyszczenie i konserwacja broni śrutowej

28 Maj

Troskliwe obchodzenie się z bronią śrutową, regularne  czyszczenie i konserwacja zapewniają  zachowanie walorów użytkowych strzelby przez bardzo długi okres czasu.

Broń winna być czyszczona nie tylko po strzelaniu ale i po pobycie na deszczu czy śniegu etc. Nawet zwykłe wnoszenie broni z mrozu do ciepłego pomieszczenia skutkuje pokrywaniem się części metalowych nalotem pary, która nie usunięta wywoła rdzewienie. Dlatego strzelbę wniesioną z zimnych warunków do ogrzewanego pokoju trzeba natychmiast okryć (na parę godzin) kocem lub futrem, co zniweluje różnice temperatur.

Śrutówkę zamoczoną na deszczu lub wniesioną z zimnego pomieszczenia (powtarzam – po wyjęciu po dłuższym czasie spod koca) należy częściowo rozłożyć, a następnie dokładnie wytrzeć od zewnątrz, najlepiej  irchą. Trzeba usunąć wszelkie ślady wilgoci, także w rowkach wzdłuż szyny, pod kluczem czy w elementach baskili.

Części metalowe zabezpieczamy następnie cienką warstwą dobrego oleju.

Przewody luf czyścimy oczywiście nie tylko po strzelaniu ale i po każdym, nawet najmniejszym zamoknięciu broni.

Do czyszczenia przewodu służy wycior, wraz z kompletem miękkich i czystych szczotek. Można do tego celu używać także pakuł konopnych, nawijanych na koniec wyciora, waty bądź gotowych krążków filcowych. Te ostatnie cieszą się coraz większą popularnością.

Lufy czyścimy wyłącznie od strony komór nabojowych (wlotu). Wycior (szczotka) winna wchodzić do komory nabojowej z niewielkim oporem.  Wycior wypychamy tak daleko by jego koniec wyszedł na ok. 2 – 3 mm poza wylot. Służy to doczyszczeniu wylotu luf. Jeżeli szczotka bądź krążek filcowy wyjdą całkowicie poza wylot lufy, należy je zdjąć z wycioru lub odkręcić i wyciągnąć pusty wycior. Wciąganie na siłę wysuniętych poza wylot części wycioru jest bardzo szkodliwe  dla luf.

Chromowanie przewodu wewnętrznego luf jest nadal powszechnie stosowane, nie tylko w tańszej broni rosyjskiej. Polega ono na elektrolitycznym osadzaniu chromu na powierzchni jej przewodu. Dobrze położona, cienka warstwa chromu podwyższa żywotność luf na ścieranie oraz zwiększa poziom zabezpieczenia antykorozyjnego.

Niestety, chromowanie przewodu lufy nie zabezpiecza jej dostatecznie ani przeciwko erozji gazowej ani przed korozją. Powodem jest brak całkowitego pokrycia stali warstwą ochronną, z przyczyny samoistnie występujących wzdłużnych, drobnych pęknięć chromu. Czasem mikropęknięcia powstają tuż po zakończeniu elektrolizy i są rezultatem naprężeń w warstwie ochronnej.

Podczas strzelania lufa pracuje w zakresie odkształceń sprężystych. Pod wpływem wysokiego ciśnienia gazów następuje spiętrzenie naprężeń rozciągających w warstwie chromu oraz pękanie lub zwiększanie się szczelin. Najszybciej proces ten nastąpi w rejonie silnych ciśnień, 2 – 3 kalibry od końca łuski.

Mikroszczeliny w wartwie chromu powodują /przy braku konserwacji/, iż stal zaczyna korodować pod chromem. Wpierw powstają wybrzuszenia, a potem odpadają całe płaty chromu. Tak  więc regularna konserwacja i czyszczenie luf chromowanych są koniecznością.

Po wyczyszczeniu przewodu należy go naoliwić, nakładając na koniec wyciora krążek filcowy zwilżony olejem. Wielu myśliwych idzie na łatwiznę i do postawionej pionowo broni wtryskuje olej w spreju. Robią tak także podczas długotrwałego przechowywanie broni, uspokajając co pewien czas sumienie. Tymczasem tak wprowadzany olej spływa wzdłuż luf do baskili (komory zamkowej) i może spowodować zmniejszenie siły uderzenia lub pełne zablokowanie iglic. Może również spływać do kolby i spowodować jej spaczenie bądź pęknięcie.

Przy nadmiernym zaoliwieniu należy strzelbę ustawić blokiem luf w dół, tak by umożliwić wypływanie oleju na zewnątrz.

Po wyczyszczeniu przewodu luf na sucho, warto sprawdzić, czy nie są one zaołowione. Objawem zaołowienia luf, występującym szczególnie często przy strzelaniu amunicją bez koszyka jest obecność podłużnych, matowych smug. Występują one głównie tuż za komorą nabojową i przed samym wylotem.

Zaołowienie usuwamy szczoteczką mosiężną /nigdy z drutu stalowego !/ lub za pomocą specjalnych preparatów (Robla – solo etc.). Wydalanie ołowiu ułatwia nafta,  zmiękczając  osad.  Po usunięciu resztek ołowiu lufy starannie oliwimy.

Przed wyjściem na polowanie należy koniecznie wytrzeć lufy do sucha, usuwając z nich olej. Pozostawiony w lufach smar przyczynia się do zmiany charakterystyk pierwszego strzału, osłabiając ciętość i parametry pokrycia.

W przypadku strzelb samopowtarzalnych szczególnie istotne jest wyczyszczenie i lekkie zakonserwowanie mechanizmów gazowych. Nie czyszczony otwór gazowy (lub otwory, bo mogą być dwa, a nawet trzy) zarasta nagarem i broń zacznie się zacinać, np. nie wyrzucając łuski.

Konserwując broń nie wolno zapominać o powierzchniach ślizgowych. W broni łamanej smarujemy dokładnie oś poprzeczną czyli szarnir, haki, rygle i kliny, końcówki dźwigni napinajacych etc.

Osady broni śrutowej są wykonywane najcześciej z drewna orzechowego i pokrywane lakierem albo olejone. Czyszczenie czy konserwacja łoża lakierowanego ogranicza się do usunięcia wilgoci i zanieczyszczeń za pomocą suchej szmatki. Niestety, warstwa lakieru dość szybko schodzi, zwłaszcza przy polowaniach prowadzonych w trudnych, leśnych  warunkach, przechodzenia przez gęste zagajniki etc.), a porysowana kolba nie wygląda dobrze. Najlepszym wyjściem jest więc usunięcie resztek lakieru (przez przecieranie osady papierem ściernym o coraz drobniejszym ziarnie) oraz zaimpregnowanie. Impregnacja polega na długotrwałym wcieraniu w osadę (najlepiej gołą dłonią) oleju lnianego lub oliwy do kolb. Trwa to aż do momentu, gdy osada przestaje przyjmować olej.

Konserwacja osada olejonej, znacznie bardziej trafiającej w gusta myśliwych jest prosta – winna być oczyszczona z brudu, a następnie przetarta szmatką zwilżoną olejem lnianym. Są też gotowe doskonałe preparaty do konserwacji osad  (np. niemiecki Schaftoil).  Należy je wcierać w osadę regularnie, a nie tylko wtedy gdy czyścimy broń. Nadaje to kolbie estetyczny i zawsze świeży wygląd.

W ostatnich kilkunastu latach coraz częściej spotyka się w broni śrutowej osady syntetyczne. Nie są one jeszcze rozpowszechnione w broni łamanej, ale bardzo popularne w strzelbach powtarzalnych, zarówno z przesuwnym czółenkiem jak i z zamkiem czterotaktowym. Także broń samopowtarzalna często ma łoże z twardego kevlaru.  Osada z tworzywa sztucznego nie wypaczy się na deszczu czy śniegu, jest też bardzo wytrzymała mechanicznie. Praktycznie nie wymaga obsługi. Wielu myśliwym w Europie kolby syntetyczne nie pasują, głównie  ze względów estetycznych.

Po wyczyszczeniu broni spusty winny być koniecznie spuszczone, by nie osłabiać sprężyn. O ile broń nie ma mechanizmu, umożliwiającego ich spuszczanie „na sucho”  należy wykorzystać naboje ćwiczebne (tzw. zbijaki).

Czasem zdarza się tak silne zamoczenie broni, iż zabiegi pielęgnacyjne trzeba powierzyć rusznikarzowi. Aby nie dopuścić do takich sytuacji, zaleca się podczas deszczu zabezpieczanie wylotów luf ochraniaczami z tworzywa sztucznego. Przydają się także okresowe, gruntowne przeglądy broni, przeprowadzone  w profesjonalnym zakładzie.

Brutalne traktowanie broni wiele mówi o charakterze i osobowości jej właściciela.   Broni łamanej w żadnym wypadku nie należy otwierać czy zamykać w sposób gwałtowny. Prowadzi to nieuchronnie do powstawania luzów. Przy łamaniu strzelby prawą ręką delikatnie przekręcamy klucz, zaś same  lufy otwieramy lewą ręką, kierując je ku ziemi.

Przy zamykaniu broni lufy wciskamy do baskili, przy czym przez działanie na klucz zmniejszamy tarcie części.

Zwyczaj noszenia broni łamanej na pasie, z lufami otwartymi jest dla niej szkodliwy. Otwierają się wrota do wnikania zanieczyszczeń, poza tym mechanizmy są nadmiernie obciążane, bowiem lufa i kolba stanowią dwie dźwignie.

Podczas opadów atmosferycznych wskazane jest noszenie broni lufami w dół, z chowaniem spustów pod pachą.

Najlepszą ochronę broni śrutowej podczas przewożenia zapewnia krótki lub długi futerał typu sztywnego. Przed włożeniem broni do futerału winno się ją owinąć flanelą, co zabezpiecza przed wnikaniem kurzu lub otarciami.

Naboje śrutowe winny być oczyszczane z brudu czy ziarenek piasku i przechowywane w suchych pomieszczeniach, o temperaturze 8 – 15 st. C.

Niedopuszczalne jest długie przechowywanie nabojów  w ładownicach skórzanych, gdyż zawierają korodujące kwasy, używane przy garbowaniu skóry.

Ktoś kiedyś powiedział „prawda to jest oczywista – broń jest sprawna gdy jest czysta”. Jest w tym bardzo wiele racji.

Marek Czerwiński

 
 

Tags:

12 responses to “Czyszczenie i konserwacja broni śrutowej

  1. ~filip

    12 czerwca 2015 at 21:55

    Hmm, pierwszą bronią która udowodniła mi, że nie można o niej zapominać byla olimpijka merkla… obrazila sie na mnie na rudo…po pierwszym polowaniu… Odtad byla obiektem uwagi wiekszej po lowach niz na nich….
    Pozniej trafil do szafy towarzysz mp 153… 10latek w stanie na piatke…
    Moze raczej powinno sie to pominac wstydliwym milczeniem,ale czyszczony tylko…olowiem.
    Wydmuchał z 300 sztuk srutu, kilka brenek i….nic. Nie wiem jak oni to robia ale nie idzie tego zniszczyc, skorodowac, zajechac….
    Wstawiany do szafy cieknacy, gdy polowalo sie przed praca i nie mozna bylo broni przed praca zostawic poza szafa…
    I nic…..
    Nigdy nawet nie rozbierany, nie smarowany, a lufy nadal wrecz oslepiaja blyskiem…
    Jedyna bron srutowa ktora moznaby posiadac przez lata nie majac wyciora;)

     
  2. ~Marek Cz.

    13 czerwca 2015 at 09:49

    Zgadza się, Merkle są bardzo wrażliwe na rdzę…
    W przeciwieństwie do broni rosyjskiej w której wewnętrzna warstwa chromu położona jest bardzo solidnie.

     
  3. ~filip

    27 września 2015 at 14:46

    Trafił do mnie ostatnio dryling merkel suhl z 1977r. Kaliber 12/70 i 7x65r, lufa z pomiaru wychodzi mi 64cm.. Spełniło się wielkie marzenie..
    Po drewnie widać, ze nie jest to broń, która spędzała czas w szafie….
    Na prawej lufie 10cm od wylotu widać ślad wgniecenia (na zewnątrz ).. Tak jakby bron przewróciła się np na ostry kamień.
    Lufa kulowa trzyma kule fenomenalnie. Lufy śrutowe bez wżerów. Wyczyściłem je z upierdliwością godna lepszej sprawy…
    Dziś oddałem po 2 strzały z każdej lufy śrutowej.. I zauważyłem na wysokości tegowgniecenia malutkie wybrzuszenie WEWNĄTRZ lufy, może długości 2 milimetry. Gdy przejechałem po tym włożoną w lufę …słomką miałem już pewność ze jest to wybrzuszenie. Za nim 2 i 3cie ale już nie tak wybrzuszone.
    Jestem na 95% pewny, ze po wyczyszczeniu, a przed strzałami tego nie było.. Strzelałem 2jka z pionek.
    Nie mogę za bardzo od nikogo uzyskać informacji co to jest? Czy to jakiś rodzaj rozdęcia?
    Czy strzelanie z tej lufy jest w tym przypadku wykluczone?

     
    • ~Marek Cz.

      28 września 2015 at 10:07

      Trzeba udać się do rusznikarza. Opinia na podstawie samego opisu nie może być miarodajna. Rozdęcie ma kształt dość regularnego pierścienia, a nie punktowewgo wybrzuszenia.

       
  4. ~Piotr

    8 grudnia 2015 at 17:09

    Jak broń zareaguje jeśli na pochromowane lufy nałożę warstwę powiedzmy 10 mikronów Cr. Mam izh 54 z 57 roku, wygląda i działa bez zarzutu ale w lewej lufie zaraz za komorą zamkową są wżery co nie daje mi spokoju. Czy taki zabieg nie pogorszy celności lub innych parametrów? A może jednak lepiej rozchromować i nałożyć od nowa?

     
    • mataczerw

      9 grudnia 2015 at 09:44

      Lepiej rozchromować i nałożyć nową warstwę.

       
      • ~Piotr

        9 grudnia 2015 at 13:46

        Wiem że lepiej od nowa pochromować, ale może wystarczy dochromować bez skutków ubocznych??

         
        • ~Marek Cz.

          10 grudnia 2015 at 10:20

          A potem będzie na mnie…

           
  5. ~Grzegorz

    1 stycznia 2016 at 11:37

    Panie Marku, przy ostatnim czyszczeniu broni (śrutowej oraz kulowej) zauważyłem czarny nalot/osad (pierścień) w komorze dokładnie w miejscu gdzie pocisk/śrut opuszcza łuskę czy jest to normalne?. Dodam, że broń czyszczę po każdym strzelaniu dokładnie, wyciorem ze szczotką mosiężną oraz krążkami filcowymi. Reszta komory oraz lufy jest w stanie idealnym (bez żadnych wżerów czy wybrzuszeń) w obu przypadkach.

     
    • ~Marek Cz.

      2 stycznia 2016 at 10:19

      Ten nalot trzeba usnunąć, są dobre preparaty typu Robla Solo Mil

       
      • ~Pawel

        15 kwietnia 2017 at 10:13

        Dzień dobry,
        przy okazji Świąt zaszła okoliczność że odstawiam sztucer do szafy na dłużej niż tydzień 😉 więc postanowiłem zakonserwować przewód lufy. Zgodnie z tym co pisze Pan w Vademecum Łowieckim należy przetrzeć ją olejem, moje pytanie jest takie czy po przetarciu filcem z olejem wstawić broń do szafy, a wytrzeć do sucha przed wyjściem na polowanie czy przetrzeć do sucha drugim czystym filcem od razu i tak zostawić aż do następnego polowania?
        Łączę serdeczne pozdrowienia i z okazji Świąt składam Życzenia Zdrowych i spojonych Świąt Wielkanocnych!

         
        • mataczerw

          15 kwietnia 2017 at 11:05

          Tak, i wytrzeć do sucha dopiero przed samym polowaniem.
          Wesołych Świąt.

           

Leave a Comment:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *